Co kryją kieszenie
Pierwszy dzień wiosny nastał, a wraz z nim - na całe szczęście - nastały także ciepłe powietrze i ładna pogoda. Tak, oto nastał czas zamknięcia w szafie grubej, zimowej odzieży i wyciągnięcia tej lekkiej i letniej. Czapki, rękawice, szaliki i kalesony z uśmiechem na twarzy rzuciłem w najgłębsze otchłanie mojej garderoby, ciężkie buciory zastąpiłem wygodnymi półbutami, a puszystą kurtkę na zwiewną kurteczkę.
Kiedy ubierałem tą ostatnią dzisiaj, pierwszy raz tego lata, moje dłonie natychmiast powędrowały do kieszeni. Tym razem nic tam nie znalazłem, ale zazwyczaj można tam znaleźć mnóstwo rzeczy, pozostałości sprzed zimy. Niejednokrotnie były to pieniądze. Wyobraźcie sobie moją radość kiedy ni stąd, ni zowąd zaczynam być do przodu o, powiedzmy, pięć złotych. Zawsze przynajmniej jeden uśmiech więcej! Oczywiście nie zawsze jest tak kolorowo. Częściej niż monety znajduję zużyte chusteczki do nosa, papierki po słodyczach albo puste baterie AAA. Cokolwiek bym jednak nie wyciągnął, jest ciekawie i wesoło.
Raz miałem przyjemność założyć kurtkę, w której nie chodziłem już kilka lat, która była na mnie już o wiele za mała. Nie pamiętam dokładnie co wtedy wyciągnąłem, ale to uczucie, kiedy wkładasz rękę do dawno nieodwiedzanej kieszeni i coś wyczuwasz jest wręcz bezcenne. Zaręczam, że napięcie jest ogromne. Pytasz siebie: Cóż ja mogłem zostawić tutaj jako kilkunastoletni chłopiec? A potem wyciągasz. Nawet jeśli są to tylko opakowania z batoników, miło znów trzymać je pomiędzy palcami. To trochę jak zderzenie się z przeszłością.
Życzę sobie, bym znalazł za kilkadziesiąt lat kurteczkę, w której chodziłem do zerówki i aby jej kieszenie były wypchane po brzegi. Wam życzę pogodnej i radosnej wiosny, a kiedy przyjdzie czas na zmianę ubioru na cieplejszy, nie zapomnijcie zapomnieć opróżnić wszystkich zakamarków przejściowych kurtek.