RSS wpisów RSS komentarzy

maj 2010- archiwa

Uwieńczenie dwunastu lat

Wczoraj pisałem ostatnią obowiązkową maturę, a dokładnie tydzień temu żegnałem mury szkoły, do której uczęszczałem (z mniejszą lub większą chęcią) przez trzy lata. Dla wielu z maturzystów szkoła skończy się dopiero po ostatniej maturze ustnej, ale trudno zaprzeczyć, że tak naprawdę przeszliśmy już wyznaczony odcinek drogi. Teraz stoimy zaś na rozdrożu. Dróg tu wiele, ponadto zawsze można wybudować nową albo iść przez pola.

Tydzień temu był dzień, na który czekaliśmy i pracowaliśmy od dwunastu lat. Pamiętam jak w wieku ośmiu lat marzyłem, aby ta “głupia” szkoła wreszcie się skończyła. Będąc cztery lata starszy, marzenia miałem podobne. Nie inaczej było kolejne cztery lata później. Teraz jestem prawie dwudziestolatkiem i marzenie się ziściło, szkoła się skończyła. Różnica polega jednak na tym, że patrzę na to nieco inaczej niż dwunastolatek czy szesnastolatek.

Chwila to magiczna i niezwykła, nie można zaprzeczyć. Oto kończy się przecież długi etap życia, który to owego życia stanowi ponad połowę. Kiedyś marzyłem o tym dniu, teraz, już go przeżywszy, nie będę już marzył, ale równie często jak do tej pory przyszło mi marzyć, będę wspominał. Nie tylko zresztą ten dzień, ale wszystkie z tych dwunastu lat.

Pamiętam kiedy siedem lat temu moja kuzynka zdawała maturę, pamiętam jak dorosła, by nie rzec stara, wydawała się w oczach ucznia szkoły podstawowej. Tymczasem teraz to ja jestem taki stary. Tak, jestem stary. Jeśli matura jest jakąś granicą, po której rozpoczyna się, bardziej lub mniej niewinnie, starość, to muszę przyznać, że młodość miałem piękną, a i mam co wspominać.

Swoją drogą trochę trudno uwierzyć, że to już koniec. Styl czy rutyna życia zmieni się przecież nie tylko we wakacje, ale także i po nich. Zmienią się ludzie, zmieni się miasto, zmienią się obowiązki; wiele się zmieni. To dobrze. Nie obawiam się zmian. Mimo to odczuwam pewien smutek, opuszczając miejsce, w którym spotykałem się z przyjaciółmi i gdzie naprawdę wiele dobrego się zdarzyło.

Nie chodzi tutaj jednak tylko o ostatnie trzy lata, lecz o dwanaście lat. Ileż więc dobrego zdarzyć się mogło przez owe dwanaście lat? Multum. Szkoła to spora część życia ucznia, czasami nawet połowa dnia. Wiele się tam nauczyłem, nie tylko od nauczycieli. Nawet jeśli coś wypracowałem w domowym zaciszu, to i tak wspominać będę za czasów jakiej szkoły to było.

Cokolwiek by jeszcze powiedzieć, będzie mało, zważywszy na to, że szkołę wspomina się przez całe życie. Obawiam się, iż jeszcze niezupełnie czuję się oderwany od tej instytucji, bowiem wrócę tam jeszcze trzy razy, aby zdawać matury ustne. Teraz jeszcze jest za wcześnie, ale przyjdzie czas na wspomnienia, przemyślenia, podsumowania i oceny. Pewien jestem jednak nostalgii, która w odpowiednim czasie ściśnie moje serce.

Brak komentarzy