Siedmiolatek
Ostatnio przyjechał do mojej miejscowości mój mały kuzyn. Co ma siedzieć na zadymionym Śląsku we wakacje? Lepiej niech oddycha sobie świeżym powietrzem i odpoczywa na łonie natury. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że codziennie przychodzi do mnie, aby zagrać sobie w jakąś grę komputerową. Czasami potrafi siedzieć cały dzień i nie przejmować się niczym, podczas gdy ja już nie wiem, co mam robić. Żeby uniknąć jego obecności czasami nawet się chowam. Raz siedziałem na zakurzonym strychu z dwadzieścia minut, czekając aż wreszcie sobie pójdzie. Oczywiście on nie widzi problemu w użytkowaniu czyjegoś laptopa, kiedy właściciel nic o tym nie wie.
Zacząłem także dłużej spać, a właściwie udawać. Czasami od razu sobie idzie, czasami kręci się gdzieś po domu, zmuszając mnie do godzinnego leżenia w bezruchu. Teraz regularnie zamykam drzwi mieszkania, choć zawsze były szeroko otwarte i pewnie nawet grasujący morderca by tego nie zmienił. Jak jakoś wymigam się od włączenia mu gry, to kuzyn domaga się oglądania Cartoon Network, a także jedzenia i picia. Kiedyś jeszcze ten malec chodził do sąsiada, który ma dziecko w podobnym wieku, ale niedawno dzieciak rzekomo (!) wyjechał do Austrii.
Tyle co ja się nakłamałem (że internet nie działa), nakręciłem (że mam wirusa), ukrywałem i udawałem przez te kilka tygodni, nie zrobiłem przez resztę roku. Ciekawe, jak jeden siedmiolatek potrafi przewrócić życie człowieka do góry nogami. On przychodził do mnie, ja wychodziłem z domu, nie bardzo wiedząc, gdzie w ogóle idę. Zastanawiające i zatrważające, że małolat może tak wpływać na życie dorosłego człowieka!