RSS wpisów RSS komentarzy

problemy- archiwa tagu

O bezczelności ludzkiej

Skutkiem powodzi, jakie nawiedziły nasz kraj przed kilkunastoma tygodniami, na terenie mej działki, kilkadziesiąt metrów od domu, osunęła się ziemia. Co prawda zawsze był tam wąwóz, jednakże nigdy nie miało miejsca nic podobnego. Nie chcę jednak rozwodzić się nad tym, jak owe osuwisko powstało, bowiem czasu nie cofnę, a i procesu tego nie zatrzymam (urwisko stale się powiększa).

Żeby dać jednak jakiś obraz, opiszę pokrótce, jak to dziwo wygląda. Mieszkam opodal wąwozu, który był kiedyś porośnięty drzewami, a przy jego brzegach rosły maliny. Teraz jakieś dwadzieścia pięć metrów ziemi na długość zsunęło się do owego wąwozu, wyrywając po drodze wszystkie drzewa, jakie napotkało i tworząc w ten sposób wielką, gołą dziurę. Nowy brzeg jest stromy, wygląda nieco jak klif.

Teraz sedno sprawy. Od czasu, kiedy urwisko powstało, na mojej, prywatnej działce, prawie na podwórzu, było więcej niż sto ludzi. Przychodzą zobaczyć, nadziwić się, podziwiać - nie wiem, co jeszcze. Rozumiem wizyty sąsiadów, nawet znajomych, ale pielgrzymek zupełnie obcych mi ludzi z drugiej części miejscowości zaakceptować nie potrafię. Przyjeżdżają tacy samochodem, parkują przy drodze i idą sobie przez pole jak gdyby nigdy nic. Otóż nie, własność prywatna to nie park, do ciężkiej cholery! Trzeba być skończonym głupcem, żeby myśleć inaczej, totalnym chamem, zaślepionym swoimi widzimisię, aby ot tak wchodzić komuś na teren prywatny i ignorantem, by mieć w nosie fakt, że właściciel może sobie nie życzyć podobnych odwiedzin.

Inna sprawa, że owi natarczywi ludzie bez mrugnięcia okiem łamią prawo, gdyż przekraczają taśmę, za pomocą której strażacy odgrodzili teren niebezpieczny. Skoro jednak praktycznie pod samo urwisko podchodziły kilkunastoletnie dzieci, to dlaczego dorośli ludzie mieliby tego nie robić, zostawiając wózek z dzieckiem kilkadziesiąt metrów dalej, przy drodze (!). Żeby było jeszcze lepiej, starzy znajomi z gimnazjum nawet nie powitają mnie, będąc pod moim domem i kilka metrów od mojej osoby. Szczyt bezczelności!

Jestem bardzo ciekawy, jak zachowałby się każdy z tych ludzi, gdyby to pod jego dom przychodzili obcy ludzie; gdyby jego działkę traktowano jak park. Jeśliby w Polsce było prawo pozwalające używać broni na swoim terenie, pewnie wypłoszyłbym całe draństwo. Bez strzelby wolę nie ryzykować rozkazywania, dla przykładu, czterem dwudziestokilkuletnim osobnikom. Innych zaś po prostu nie wypada wyganiać.

Ciekaw jestem także tego, czy w razie potrzeby otrzymam od wszystkich turystów jakąś pomoc. Może powinienem pobierać opłaty za wstęp na działkę? Mają atrakcję, a za takowe się płaci. Jeśli zdarzy się ewentualna katastrofa i dom osunie się razem z ziemią, pewnie będzie mi smutno, ale jestem pewien, że wybuchnę ze złości, kiedy sobie pomyślę, że resztki mojego domu są tłumnie oglądane, a tłum ów ma na ustach słowa typu: “Ja cię!”, “Ale poszło!”, “Co za siła!”. Wybuchnę, cholera, wybuchnę! Już dziś powstrzymuję się od tego, by nie wybuchnąć.

Brak komentarzy

Dochodowy/Odchodowy interes

Podróżowanie jest rzeczą ludzką. Dokładnie tak, jak wydalanie. Trudem podróży jest to, że nie zawsze można załatwić potrzebę o określonej porze, a jeśli już taka pora nastaje, do dyspozycji mamy zwykle jedno miejsce. W przypadku podróży autobusem jest to toaleta położona na dworcu.

Problemem jest jednak cena. Na jednym z dworców cena za wykorzystanie któregoś z pisuarów czy też muszli klozetowej wynosi dwa złote i pięćdziesiąt groszy. Załatwiając się w domu, za oszczędzoną sumę spokojnie można by było uzupełnić braki zarówno w płynach, jak i nie-płynach. Widocznie właściciele publicznych toalet wywnioskowali, że za wypróżnienie żołądka lub pęcherza moczowego należy się taka sama cena jak za ich napełnienie.

Ja rozumiem, że tych kilka litrów wody potrzebnych do umycia rąk i do spłukania kosztuje. Mydło, papier toaletowy, ręczniczki jednorazowe i sprzątanie również nie jest darmowe. Tylko zastanawiam się, czy nie można tej ceny jakoś zminimalizować albo nawet zlikwidować. Na stacjach benzynowych można zrobić i “to mniejsze” i “to większe” za absolutną darmochę.

Jak tutaj mówić o równych prawach biednych i bogatych, kiedy w dzisiejszych czasach bez pieniędzy nawet się nie wydalisz. Powiedzieć, że człowiek jest panem tego świata, jeśli musi za “to” płacić, a zwierzęta nie - nie można. Ciekawy jestem, co byłoby gdybym przeniósł się w czasie do prehistorii i powiedział takiemu neandertalczykowi, że w czasach, z których pochodzę, nie można po prostu kucnąć i załatwić sprawę. Chcesz poczuć ulgę, to dawaj no skórę z tego mamuta.

O tak, zastanawiam się czy ludzkość wyewoluowała w dobrym kierunku. Cóż, może zostawmy przeszłość i pomyślmy nad przyszłością. Otóż jestem pewien, że takie praktyki właścicieli toalet skończą się tym, iż gatunek homo sapiens na drodze ewolucji przestanie się wydalać, a wtedy nie będzie mowy o takich interesach. Lepiej więc dla was, właściciele toalet, abyście spuścili trochę cenę.

Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że płatne toalety to po prostu żerowanie na ludziach. Zwłaszcza na takich, którzy albo są przejazdem, i nie mają czasu szukać tańszej alternatywy, albo pierwszy raz są w danym mieście i nie wiedzą gdzie szukać. Jeśli klient jest w potrzebie, zapłaci każdą cenę, a nawet dwukrotnie wyższą.

Podsumowując, jeśli wybierasz się w podróż, drogi czytelniku, zaopatrz się w dodatkowe fundusze, bowiem nigdy nie wiadomo, ile ktoś sobie zażyczy za udzielenie Ci miejsca, w którym będziesz mógł załatwić swoją najbardziej podstawową potrzebę. Najlepiej zaś nic nie jedz przed podróżą i w jej czasie.

Brak komentarzy

Podarki to coś więcej…

Niedawno miałem przyjęcie z okazji osiemnastych urodzin. Oczywiście, jak to w zwyczaju, członkowie rodziny wręczali mi prezenty, z czego lwią część stanowiły koperty. Uzbierała się całkiem spora kwota, i choć mam wydatki, jakoś nie jestem z niej zadowolony. Chyba nie należy mi się tak dużo.

Zacząłem się zastanawiać, czy zasługuję, nawet nie na te pieniądze, a na gest. Ktoś zrezygnował z czegoś, abym ja mógł coś mieć. Dawanie to zjawisko tak piękne, że nie sposób po prostu brać i nie myśleć o tym więcej. Otrzymywanie jakiegoś przedmiotu od kogoś, kto przekazuje Ci to z serca i z najlepszymi życzeniami, niesie ze sobą taką falę dobra, że zdolna jest ona, choćby chwilowo, zatopić zło.

Zamiast cieszyć się z prezentów, poczułem się jakoś smutno. Kolejny raz powtórzę - nie chodzi tutaj o same podarki, czy pieniądze, lecz o gest. Chyba otrzymywanie jest dla mnie kłopotliwe.

Oczywiście, nie mam zamiaru ukrywać, że to, co dostałem z pewnością się przyda i pozwoli mi zrealizować część planów. Problem w tym, iż czuję się niezręcznie, kiedy ktoś daje mi coś bezinteresownie. Zwłaszcza, gdy nie jestem pewny czy zasługuje.

Na zakończenie, chcę powiedzieć, że jestem wdzięczny za gest, nie podarki; czyli za to, co ma większą wartość. Bo wartość tego co otrzymujesz, określana jest przez serce i poświęcenie innych ludzi, nie zaś cenę i pieniądze jakie ktoś musiał wydać. Można dostać fortunę i nie otrzymać nic, a można usłyszeć jedno słowo i otrzymać wszystko.

To, co dostałem postaram się wykorzystać możliwie najlepiej. Mam nadzieję, że  sposób w jaki zainwestuje te środki, sprawi, że te pieniądze pośrednio przyczynią się kiedyś do czegoś dobrego.

Brak komentarzy

Pierwszy wpis

Z dniem drugiego stycznia weblog Luna Exoriens uznaję za otwarty. Niezmiernie cieszy mnie, że wreszcie się to stało, bowiem faza tworzenia i optymalizacji bloga była dość długa i problemowa. Równocześnie proszę Was, abyście - jeśli znajdziecie jakiś błąd, nieprzetłumaczony tekst, bądź cokolwiek, co sprawiałoby problemy - zgłaszali te przypadki przez formularz kontaktowy.

Aktualnie, cała strona funkcjonuje za pomocą WordPress 2.7 (najnowsza wersja). Skórka, została wykonana przez Arcsin, a przetłumaczona i gdzieniegdzie lekko zmodyfikowana przeze mnie. Zmieniłem także logo i dodałem favikonkę.

Wpis ten, umieściłem w każdej z kategorii i użyłem wszystkich przewidywanych tagów, aby łatwiej można było zorientować się, co czeka w przyszłości.

Zachęcam do częstego odwiedzania tego adresu, bowiem, już niebawem, pojawią się tutaj kolejne wpisy, tym razem będące o wiele ciekawsze. Warto użyć także subskrypcji RSS.

Brak komentarzy