RSS wpisów RSS komentarzy

Piwo

Piwo

Piwo

Kiedy miałem kilka lat, poprosiłem ojca, aby pozwolił mi się napić piwa. Zgodził się i zostawił mi troszeczkę napoju na dnie butelki. Ucieszony opróżniłem naczynie, ale zawartość wcale mi nie smakowała. Szczerze powiedziawszy, to gorzkie świństwo bardzo zawiodło moje oczekiwania. Wszyscy dookoła to pili, nierzadko więcej niż raz dziennie, a do tego robili to z największym smakiem.

Gdzieś słyszałem, że dzieci mają więcej kubków smakowych, dlatego też odczuwają smaki bardziej intensywnie. Cóż, może przez to piwo nie smakowało mi kilkanaście lat temu. Przynajmniej tak myślałem przez te kilkanaście lat. Niedawno, już jako pełnoletni obywatel, ponownie skosztowałem tego złotego płynu i… smakuje chyba jeszcze ohydniej niż w czasach, gdy byłem dzieckiem.

Nie wiem czy mam czekać kolejną kupę czasu, by dostrzec tą niemałą cudowność chmielnego wywaru, czy też nigdy nie będę czerpać takiej przyjemności, jaką czują choćby uczestnicy Oktoberfestu. Najprzychylniej skłaniam się do wersji, że piwo wcale nie jest smaczne dla większości społeczeństwa. Wprost trudno mi sobie wyobrazić, że mogłoby być inaczej. To cholerstwo ma niedobry smak, wprowadza w uzależniania, całkiem sporo kosztuje, rzuca się na głowę i śmierdzi się po jego wypiciu, a mimo to ludzie wciąż to piją. Ba, z roku na rok na jedną osobę w Polce przypada coraz więcej litrów tego trunku.

Tutaj powstaje pytanie: Dlaczego piwo pije się niemal na całym świecie? Pewnie części ludności ono naprawdę smakuje, reszta nie chce się wychylać. Skoro z owoców pracy browarów korzystano z dziada pradziada, to coś w tym musi być. Tylko co? Na pewno marketing i tradycja. Ale co mnie to obchodzi, jak ktoś chce - niech pije. Mnie jedynie zastanawia kilka rzeczy.

Pierwsze piwa powstawały już w czasach prahistorycznych. Wyobraźmy sobie moment kiedy powstało to pierwsze. Jakiemuś osobnikowi udało się uzyskać gorzki napój, który ? co będziemy mówić - nie mógł mu smakować. Dziwi mnie, że po spróbowaniu nie zaniechał produkcji, ale co jest dla mnie niezrozumiałe, skąd on wiedział, że coś wynalazł. Jeśli to bym był ja, pomyślałbym, że nic nie odkryłem. W końcu po to mamy smak i zapach, by ocenić czy coś jest zdrowe i zdatne do spożycia. Kiedy ja bym spróbował tego pierwotnego browaru, doszedłbym do wniosku, że czysta woda jest dużo lepsza, a potem porzucił eksperymentowanie.

Cola, nawet ta oryginalna, kosztuje mniej od najtańszego piwa. Cola, nawet ta nieoryginalna, jest smaczniejsza od najlepszego piwa. Jeśli chodzi o szkodliwość, tutaj chyba jest remis (choć na tym się nie znam). Na miejscu mojego ojca, dziadka i wuja kupiłbym ten ciemny napój, nie złoty. Co ciekawe, większość moich rówieśników zrobiło by odmiennie. Co ciekawsze, spora część nich piła już na kilka lat przed osiemnastką (i nie chodzi tutaj o dwa łyczki).

Zaobserwowałem chyba tylko jeden plus spożywania tytułowego napoju. Kiedy usiadłem sobie wieczorem na balkonie z butelką piwa, piłem je przez jakieś pół godziny. Innym razem, gdy do wypicia miałem podobną ilość soku, po pięciu minutach karton był już pusty. Przypuszczam, że z colą poszłoby jeszcze szybciej.

Zaznaczam, że nie jestem przeciw produkcji, sprzedaży czy spożywania piwa. Jeśli ktoś chce, niech pije. Ja nie chcę, a wam przedstawiłem swoją opinię i wątpliwości, na których zmianę może przyjdzie mi czekać kolejną kupę czasu. W każdym razie, niczego mi nie żal.

Komentarze (4)

Komentarze (4) do wpisu “Piwo”

  1. Peterxp, 11 sierpnia 2009 o 16:12

    “Cola, nawet ta oryginalna, kosztuje mniej od najtańszego piwa. Cola, nawet ta nieoryginalna, jest smaczniejsza od najlepszego piwa. Jeśli chodzi o szkodliwość, tutaj chyba jest remis (choć na tym się nie znam)”
    Swoją drogą,co teraz jest zdrowe…?
    Heh.

  2. Jacu, 2 września 2010 o 21:56

    ,,Piwo stanowi dowód na to na to, że Bóg kocha nas i pragnie naszej szczęśliwości” -
    B. Franklin.
    Pewnie tak, skoro uważa się, że niewielka ilość piwa wypijana w ciągu dnia, powiedzmy jedna szklanka, może mieć dobry wpływ na zdrowie człowieka. Picie piwa jest nawet zalecane przez lekarzy, ponieważ pomaga chorym na kamicę nerkową. Oczywiście piwo pite w nadmiarze szkodzi zdrowiu. Można więc powiedzieć, że piwo jest jak lekarstwo.
    ,,Gorzki lek najlepiej leczy”, jak w pewnej piosence znanej z pewnego popularnego polskiego serialu. Tu jednak autorka nie miała na myśli piwa, a szkoda.

  3. Mateo Kaliteo, 2 września 2010 o 22:04

    Kolego Peterze , w dzisiejszych czasach trudno dbać o zdrowie , ZGODA !ale mieszkając całe życie w mieście , wdychając spaliny i oglądając przez balkon jedynie ludzi zmierzających do super,hiper marketów , co Ty mozesz wiedziec o zdrowiu?! . Wybierając życie w mieście skróciłeś sobie żywot o ok 5lat ! , zaskakujące? ale to prawda. Ja , na wsi , pośród drzew , rozkwitającej na wiosne jabłoni , złocistozielonej gruszy w lecie odczuwam komfort życia ,człowiek czuje się zdrowo . Także jedyną radą dla pana powyżej , to zbierać manatki do walizki i wybrać jakąś wieś , (uzyj Zumi ) i tam się “rozłożyć “, na łonie natury . Poczujesz smak życia i zdrowia . To jest zdrowe panie Piotrze . wieś i grusza wraz z jabłonią , zbieram plony , pełną dłonią.

  4. Luna Exoriens, 2 września 2010 o 22:09

    Dziękuję za komentarze. Bardzo ciekawie napisane. Za serialem niestety nie przepadam. Lekarstw lepiej nie brać, jeśli się nie jest chorym. Choć muszę przyznać, że piwo chyba stało się smaczniejsze niż było przeszło rok temu (choć coli ciągle ustępuje). Ciekawe, czy starym, schorowanym ludziom lekarstwa też z czasem zaczynają smakować. Może człowiek do wszystkiego się przyzwyczai? Obstawiam jednak, iż to piwowarowie zmienili skład swoich trunków po przeczytaniu mojego wpisu.

    A zdrowe, prawda, nic nie jest. Może lepiej więc nie przejmować się zanadto zdrowiem?

Zostaw komentarz